piątek, 1 sierpnia 2014

'Pięćdziesiąt twarzy Greya'. Jak książka może obrazić człowieka.




Najpierw książka, teraz film. Zwiastun jest wszędzie. Boję się momentami otworzyć lodówkę, żeby przypadkiem również z niej nie wyskoczyło cokolwiek związanego z 'najpikantniejszą trylogią ostatnich lat.' Czytają wszyscy, głównie kobiety. Mama, koleżanki mamy, koleżanki koleżanek mamy - wszyscy. Ja również.


Przeczytałam tylko dwie części. Bałam się, że doczytanie tej niesamowitej trylogii do końca może się dla mnie skończyć co najmniej trwałym kalectwem. Zlitowałam się nad swoim udręczonym mózgiem krzyczącym wyraźnie - dość. Zakopałam, uciekłam, zapomniałam. A teraz wyskoczyli z ekranizacją, zwiastunami i zdjęciami filmowego pana Greya topless. Ponownie - dość.

Uważam się za osobę inteligentną. Myślę, że większość z nas może o sobie tak powiedzieć i chwała nam za to. Nie ukrywam, odmóżdżenie i odstąpienie od ambitniejszego materiału jest momentami przyjemne, nawet wymagane. W tym właśnie celu sięgnęłam po pierwszą książkę z tej serii. To szaleństwo! Ja oczywiście nie oszalałam, nic mi nie urwało. Książka jest w sumie od początku do końca taka sama. Znudziło mi się czytanie co 20 stron, że panna Steele jest taka gotowa, że jest jej tak wspaniale, oh, ah i eh. Materią tego typu mogą się zachwycać chyba tylko nastolatki, chowające się pod kołdrą i z wypiekami na twarzy śledzące przebieg akcji. Przynajmniej taką mam nadzieję, bo w ich przypadku ten zachwyt jest całkowicie usprawiedliwiony. Wszystkie te kontrowersyjne sceny są pisane na jedno kopyto, można się pomylić, czy jest to ,kolokwialnie mówiąc, numerek numer 1 czy numer 25. Podobno gdzieś głęboko ukryta jest niesamowita historia niesamowitej miłości. Tak niebezpiecznej, tak namiętnej. Szukajcie a znajdziecie! Sama przetrzepałam całą książkę i nic niebezpiecznego i szaleńczo namiętnego nie znalazłam. Może autorka stwierdziła, że społeczeństwo XXI wieku jest głupie. Takim wepchniesz co chcesz, wystarczy, że użyjesz kontrowersyjnego słowa 'seks', jako kochanka weźmiesz sobie wampira lub, jeśli wolisz bogatego, tajemniczego faceta i bam! Bestseller! Powtórzę ostatni raz - dość.