poniedziałek, 14 lipca 2014

Dzień ze mną - pełen relaks


  6:36   O nie! nie ma takiej opcji!
 
  7.28   Ciągle to samo.

  8:18   Nienawidzę wstawać.
Tak oto, jakże optymistycznie, zaczynam swój dzień. Codziennie. To samo stwierdzenie.Ostatnio rozwodziłam się na temat  lenistwa, więc dziś samo lenistwo, odpoczynek, bez wyrzutów sumienia! 


8:27   Jak ja nienawidzę wstawać.

8:42   Wstałam! Skoro już jestem na nogach to czas na śniadanie. Podobno jest to najważniejszy posiłek     dnia, daje energię, a energia jak najbardziej się przyda. Więc odgrzewam sobie moje wczorajsze
 naleśniki, bo energia, bo siła! Mówiłam już, że nienawidzę wstawać?   
                                                                                                                              
  
9:13   Słońce świeci mi w oczy, nie chce mi się iść po okulary przeciwsłoneczne, owady latają nad moim       talerzem, ah, natura! Wchodzę do domu i jako człowiek uzależniony od wszelkiego rodzaju urządzeń 
elektronicznych włączam mój komputer. Za oknem natura, w środku XXI wiek, ciepła woda, ogrzewanie, internet. Cywilizacja!




9:20   Cała Polska płacze.

                                                                         
9:34   Sprawdziłam już wszystko, co było mi potrzebne do dalszej, spokojnej egzystencji. Podejmuję odważną decyzję. Mam zamiar wyjść na dwór, poczytać i zacząć czerpać z tej przyrody. Okulary już wzięłam, żeby po nie nie wracać. I tak pewnie bym tego nie zrobiła.


9:42   Leżę na balkonie. Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy potrafią na słońcu wyleżeć więcej niż ja 
przez wszystkie lata mojego życia. Mój rekord z ostatnich miesięcy to 15 minut. Liczyłam. 


9:50   Zaraz nie wytrzymam. Muszę coś robić. Właśnie dlatego, bazując na książce Osho, o której ostatnio wspominałam, nigdy nie będę kreatywna. Bo nie umiem nic nie robić. I tak grzebiąc swoją nienarodzoną kreatywność sześć metrów pod ziemią idę po coś do czytania. Bo muszę coś robić.



                       
10:36   Jak dobrze, że wieje wiatr! Przeżycie wydaje się coraz bardziej realistyczne. Tylko kartki mi    fruwają.


10:47   Zgłodniałam. Obiecałam sobie, spełniając po części jakieś swoje wewnętrzne i chore wyobrażenia na temat siebie w roli perfekcyjnej pani domu, że upiekę dzisiaj ciasto. Czas dopieścić swoje ego (które również jest wrogiem kreatywności, niesamowite) i dokonać cudów!




























11:52   Tak, znowu jem. I jest pyszne. 

11:55   Możliwe, że dodałam trochę za dużo soli.
            Słone ciasto nie jest złe, a ego czuje się
            mile połechtane.                                                                       





12:13   Pogoda się zepsuła. Teraz leje deszcz. A ja ciągle jestem głodna.



13:00   Nie wiedziałam, że zupa może tak ładnie 
            wyglądać na zdjęciach. Mój obiad jest 
            bardziej fotogeniczny ode mnie. Może
            właśnie dlatego ludzie tak często robią
            zdjęcia swojego jedzenia? 







13:42   Pełen relaks! Zwykle nie nakładam na twarz maseczek, bo nie widzę ich żadnego działania i odczuwam dyskomfort trzymając je na twarzy. Ale jak szaleć to szaleć. 



 14:32   Ciągle czytam. Maseczkę dawno zmyłam, kolejna wróg pokonany. 

                                                 
15:02    Teraz znowu komputer. Uzależnienie. 

15:25   Zastanawiam się co w tym na dłuższą
            metę może być interesującego. To 
            zwariowane życie, raz komputer, raz
            książka, nawet czasem jedzenie!

15:30   Przeczytałam dziś w Harper's Bazaar
           o Audrey Hepburn i Hubercie de 
           Givenchy. Pamiętam jak pierwszy raz
           widziałam 'Śniadanie u Tiffany'ego'.
           Obejrzę jeszcze raz.





19:54   Wyszłam na dwór, bo ile można siedzieć w
             tym samym miejscu. Postanowiłam walnąć
            się na trawę po prostu patrzeć, odkrywać 
            nieznane zakamarki swojej duszy. Może
            zacznę medytować? 

20:05   Przydałoby się skosić trawę. 





22:32  Siedzę po nocach i zaczynam pracować nad moim skromnym dziełem z całego dnia. 

23:14   Wszyscy już poszli spać. 

23:54    Moja szyja. 

00:15    Dobranoc.