sobota, 12 lipca 2014

Mniej znaczy więcej.




     No właśnie. Czyli co?
Autor tego stwierdzenia Ludwig Mies van der Rohe był architektem, modernistą. Potwierdzenie jego słów można znaleźć w jego dziełach. Kreował modę na proste formy, ciągle jednak będące uniwersalnymi i wyrafinowanymi. Przestrzeń miała być neutralna i jednocześnie stanowić jedność. Ale nie tylko w architekturze mowa o minimalizmie. 

  Zminimalizuj swoje życie.


    Podobno minimalizm w życiu polega na oczyszczaniu sobie przestrzeni po to, aby zobaczyć to, co jest dalej. Nadmiar przedmiotów ma ograniczać nasz punkt widzenia. Chcąc to sprawdzić na własnej skórze, wstałam i spróbowałam spojrzeć za tę stertę niepotrzebnie zgromadzonych rzeczy, zaśmiecających miejsce mojej nędznej egzystencji. Czas na dorosłą decyzję. Uwaga. Odgarniam je na bok. Hmm. Spojrzę jeszcze raz, dla pewności. Tak, ciągle  nic się nie zmienia, ba, jest pusto. Wszystko widzę tak samo, horyzonty te same. A miało być tak pięknie. 

  Bądź modny.


   Minimalizm jest niczym innym jak modą, kolejną modą, o którą w XXI wieku nietrudno. Co rusz jakaś się pojawia i zaraz znika. Był przepych, przejadł się, więc teraz bądźmy modni i wybrzydzajmy, przeklinajmy nadmiar wszystkiego i we wszystkim. Ograniczmy wszystko, co znajduje się w naszej powierzchni życiowej i stwórzmy sobie nową przestrzeń. Aby myśleć inaczej, patrzeć na świat inaczej. O, ironio.